Już niebawem opinie rzeczy na obrazkach ( czyt. moich nowych zdobyczy) / miejsc w których jadłam i mi smakowało /ciast które upiekłam i... nawet wyszły ;) )
Fitness jest bardzo fajnym pomysłem dla tych z nas, które nie lubią monotonii i wykonywania non stop jednej i tej samej formy aktywności fizycznej. Ostatnimi czasy kluby fitness wymyślają coraz to nowsze formy zajęć, wręcz można się w nich pogubić! Wyjaśnijmy sobie więc kilka nazw, występujących najczęściej.
Zumba - zajęcia fitness będące połączeniem tańców latino oraz klasycznych układów fitness. Uczestnicy wykonują pod okiem instruktora choreografie taneczne, mając przy tym ogrom zabawy i wyzwalając pozytywną energię. Instruktor zumby powinien być na tyle energiczny, aby zachęcić wszystkich do wspólnej zabawy i umacniania swojej samooceny. Podczas godziny takich zajęć spalamy nawet 500kcal!
ABT - abdominal, buttocks, thighs, czyli brzuch, uda, pośladki. Zajęcia nastawione na spalanie tkanki tłuszczowej i rzeźbienie dolnych partii ciała - pośladków, ud i brzucha. Mogą być urozmaicone np. użyciem gum, ciężarków lub piłek. Rozpoczynają się rozgrzewką, natomiast drugą część stanowią ćwiczenia statyczne.
Pilates -zajęcia mające na celu koncentrację oraz odprężenie ciała oraz ducha. Zawierają czasami elementy jogi, głównie oparte na strechingu. Wzmacniają mięśnie głębokie brzucha oraz okolic ud.
Step - forma fitnessu wykonywana na przyrządzie przypominającym schodek/stopień. W rytm muzyki na step wchodzi się oraz z niego schodzi, skacze i obraca. Zajęcia idealne na spalanie tkanki tłuszczowej, rzeźbienie ud, łydek i pośladków. Występują różne jego odmiany np. power step - z hantlami, dla bardziej zaawansowanych, zumba step - połączenie zumby i stepu.
Pump - zajęcia z użyciem hantli lub sztang. Nastawione na budowanie wszystkich partii mięśniowych ( a nie tak jak by się wydawało, tylko rąk). Stabilne, ale wykonywane też w określonym rytmie.
TBC - czyli skrót od Total Body Conditioning - zajęcia wzmacniające mięśnie i poprawiające kondycję. Zazwyczaj z użyciem stepu i/lub hantli. Wykonywane w rytm muzyki. Rzeźbią każdą partię ciała.
TRX - zajęcia z wykorzystaniem gum podwieszonych na suficie. Wzmacniają każdy mięsień, poprzez pracę z ciężarem ciała. Forma fitnessu poprawiająca sprawność ogólną.
Body Art - połączenie elementów pilatesu i jogi. Odprężające pozycje do relaksującej muzyki, rozciągające i wzmacniające mięśnie, o których istnieniu nawet nie mieliśmy pojęcia! Idealne zajęcia dla osób zestresowanych i spiętych :)
Moja ulubiona forma?
Dla rozrywki Zumba, dla odprężenia BodyArt, natomiast dla rzeźby ABT :)
Będąc ambasadorką Streetcom ( portalu poświęconego opiniom na temat testowanych przez Ambasadorów produktów oraz opinii otoczenia na ten temat - tzw. marketing rekomendacji ), otrzymałam w dniu dzisiejszym paczkę ambasadora z produktami marki Playboy.
Szczerze - na początku nie myślałam, że tego typu portale w ogóle "działają" i czy moja aktywnośc na tym polu faktycznie przyniesie skutki. Streetcom mnie totalnie zadziwił - już w pierwszej kampanii, do której się dostałam, otrzymałam gratis pizzę od mBanku w wybranym lokalu Dominium ( która swoją drogą była pyszna!). Wszystko to tylko i wyłącznie za zbieranie opinii o produkcie, dla którego przeprowadzana jest kampania. Uwielbiam testować i poznawać nowe rzeczy - kosmetyki w szczególności - więc paczka od Playboy'a mnie niezwykle uszczęśliwiła. Pomijam już fakt, iż produkty mają świetne :) Balsamy mają zapach przecudny, bardzo fajnie nawilżają i mają bardzo miły dla oka design. Pozwalają się poczuć prawie tak seksowanie, jak dziewczyny z rozkładówki! ;D Gdyby ktoś chciał przetestować i podzielić się swoją opinią ze mną - zapraszam (oczywiście osobiście ;p )! Mam do rozdania próbki tego kosmetyku ( w zamian za rzetelną opinię na jego temat :) ).
Podsumowując - polecam zarówno portal Streetcom, jak i kosmetyki Playboy.
Kilka dni temu przyszły moje dwa nowe cudeńka z Amazon.co.uk. Na prostownicę polowałam już od dłuższego czasu, natomiast suszarka była zakupem spontanicznym.
Zakupem pierwszym jest prostownica firmy Babyliss - Elegance Pro 230 2098bu
Kolor przepiękny - zdechły róż, połyskujący. Funkcja, jakiej poszukiwałam, a znalazłam w tej prostownicy to przede wszystkim jonizacja, która powoduje, że włosy nie puszą się przez dłuższy czas, nie elektryzują się, i są idealnie proste. Na plus zdecydowanie piękny pokrowiec - różowy, bez problemu może służyć jako kopertówka oraz podkładka termiczna. Jedynym minusem jest brak wyświetlacza LED, który pokazuje temperaturę, ale jako że prostuję włosy i tak na jej najniższym położeniu ( w tym przypadku jest to 160 stopni), więc nie jest mi to jakoś niesamowicie potrzebne. Przydał by się również przycisk/klips blokujący zamkniętą prostownicę. Koszt: 28 funtów, czyli około 140 złotych.
Drugim moim zakupem w ostatnim tygodniu była suszarka. Tym razem mój wybór padł na markę Remington, a konkretnie model D5020.
Na Amazon.co.uk zapłaciłam za nią 24 funty, czyli około 120zł. W Polsce jest nieco tańsza - kosztuje około 90zł, ale w związku z voucherami upominkowymi które posiadałam właśnie na Amazon, a które musiałam na coś spożytkować, skierowałam się z moim zakupem właśnie na ten portal aukcyjny. Generalnie jak na tą cenę, suszarka ma dość dużą moc - 2200 W, czyli dokładnie tyle, co Philips, którego również posiadam, a jest znacznie cięższy i kosztował około 150zł ( model HP 8183). W porównaniu z moim ukochanym Philipsem, suszarka ta jest równie funkcjonalna - również posiada możliwość zimnego nawiewu oraz funkcję turbo. Funkcją, której również poszukiwałam w mojej drugiej suszarce, a posiada ją ta, którą już mam, jest jonizacja. Włosy się nie elektryzują ( co prawda kopią nas później różne dziwne rzeczy, jak np stacyjna w samochodzie, bo my przejmujemy jony, które eliminuje suszarka na włosach ;p) i się mniej puszą - cud miód :)
Moje planowane zakupy w 2014 ( rzeczy, bez których się nie obędę ;) )
1.) Po pierwsze i absolutnie wymagające zakupu: nowa prostownica. Moją obecną uwielbiam, ale niestety od codziennego prostowania uległa zniszczeniu ( norma). Teraz posiadam takiego oto:
Remingtona (S1031 3xProtection Sleek & Curl). Świetna prostownica z płytkami powlekanymi materiałem ceramicznym, turmalinem i Teflonem. Można nią i prostować i kręcić włosy. Sprawowała się idealnie, aż do czasu kiedy powłoka płytek najnormalniej w świecie zaczęła się zdzierać. Nadeszła więc pora na zmianę. Na oku obecnie mam dwie:
Babyliss ST287E ( czyli iPro 230)
lub
Remington Sapphire Pro S9509
Czy któraś z Was miała przyjemność używać tych prostownic? Jak wrażenia? Którą wybrać ?!
2.) Kolejnym koniecznym zakupem w tym roku jest maszyna do szycia. W planach jest Husqvarna Viking E20. Jak na chwilę obecną nie znalazłam innej, konkurencyjnej do niej, więc na 90% wybiorę tę. No chyba, że macie jakieś propozycje?
3.) Yankee Candle !!!! Tyle pochwał już o nich słyszałam, że muszę je nabyć :) Wiem już gdzie, teraz wystarczy tam pojechać. Sklepie na ulicy Miodowej w Krakowie - nadchodzę! ;)
4.) Kindle - czytnik e-booków - zdecydowanie przydatna rzecz. Kończą mi się już niestety półki na książki - miejsca brakuje, a na pewno go nie przybędzie - jestem więc zmuszona zrezygnować z tradycyjnych książek, na rzecz Kindla. Zamówię go prawdopodobnie na Amazon.com - ostatnio w promocji kosztował 65 USD, czyli około 220zł. Znacznie taniej, niż w PL, a przesyłka za darmo!
edit: plan zamówienia na Amazon.com spalił na panewce - nie wysyłają poza USA elektroniki ;(
Zgodnie z moimi jeszcze przednoworocznymi postanowieniami, zabrałam się za rzeźbienie sylwetki. Waga moim zdaniem jest już w porządku - 55,1 kg przy wzroście 167 cm, co nam daje BMI w normie, a nawet przy dolnej granicy normy. Problem jest jeden - odkąd przestałam chodzić na siłownię, moje ciało "zwiędło" - pora więc się trochę ujędrnić i wymodelować mięśnie. Dzisiaj postawiłam na nogi + brzuch. W celu rozgrzania się zrobiłam pożytek z mojej całkiem niedawno kupionej skakanki ( 10 min). Następnie robiłam po kolei:
W celu jeszcze większego zmęczenia brzucha, dodałam:
Pośladki uda i brzuch....no cóż, CZUJĘ :) Zobaczymy za miesiąc, czy ćwiczenie 5 x w tygodniu przyniesie jakieś skutki ( również w przypadku szaleństw na stoku, bo przecież długo oczekiwany śnieg wreszcie ma nas odwiedzić! ).
1.) Szampon i odżywka Elseve L'Oreal Arginine Resist - bardzo wzmacnia włosy - są po nim błyszczące i ładniejsze objętościowo. Jeden z szamponów, po których moje włosy układają się bardzo łatwo, nie puszą i nie strzępią. Przeciwdziała kruszeniu się włosów i radzi sobie z tym faktycznie bardzo dobrze. Cenowo wychodzi dość drogo w porównaniu z innymi tego typu kosmetykami - za odżywkę około 18zł, za szampon 16zł.
2.) Żel zielony do nóg i stóp ociężałych - Bingo Spa - mój absolutny hit tego roku.Genialnie chłodzi ociężałe nogi i stopy dzięki zawartości mentolu i wyciągu z kasztanowca. Jest bardzo wydajny i bardzo ładnie pachnie. No i do tego wspaniała cena - około 15zł za 250g.
3.) Olejek rycynowy - dostępne w każdej aptece, naturalne lekarstwo na długie i zdrowe rzęsy za około 3zł.
4.) Lakiery do paznokci Paese - fajna cena ( około 15zł), dość dobra trwałość, a przede wszystkim obłędnie szeroka gama pięknych kolorów do wyboru. Bardzo ładnie i równomiernie się rozprowadzają, co jest bardzo dużym plusem.
5.) Dekoloryzatory Renee Blanche i Chantal - zdziałały cud! Pozbyłam się wreszcie mojego noszonego przez 5 lat koloru czarnego z włosów. Na dodatek nie zniszczyły ich ani trochę! Polecam serdecznie każdej czarnuli, która się chce trochę "rozjaśnić". Cena Renee Blanche około 40zł, Chantal około 26zł.