wtorek, 24 marca 2015

Mój hit absolutny - krem do rąk Neutrogena

Witajcie!

Poniżej przedstawię jedno z mazideł, bez których nie wyobrażam sobie życia. 

Krem do rąk i paznokci Neutrogena


Używam go już od kilku dobrych lat i nie wyobrażam sobie zastąpienia go innym ( choć wielu próbowałam). Krem ma świetną konsystencję - nie jest ani zbyt płynny, ani zbyt "wazelinowaty". Zapach delikatny, prawie neutralny, a więc nie wysusza ( im więcej substancji zapachowych, tym bardziej wysuszające działanie mają kremy). Krem nie tylko świetnie nawilża dłonie, ale też wzmacnia paznokcie. 

Skład, jak podaje producent:


Jak widzimy, na pierwszym miejscu niestety woda i gliceryna, pantenol i alantonina dopiero na dalszych pozycjach, co oznacza, że jest jej zdecydowanie mniej w stosunku do reszty składników. Alantonina jest pochodną mocznika, a ten z kolei jest składnikiem kremów do rąk, którego należy szukać, jeśli chcemy uzyskać efekt wygładzenia i nawilżenia.

Cena produktu zachwycająca nie jest, bo waha się w granicach 13-15zł za tubkę. Myślę jednak, że za dobrą jakość można tyle zapłacić.

poniedziałek, 23 marca 2015

Inspiracje remontowe

Podczas przeglądania zasobów Internetu w poszukiwaniu inspiracji do przerobienia mojej sypialni, natrafiłam na wręcz genialną stronę! Nie wiem, czy już o niej słyszeliście, ale jeśli do tej pory nie (tak jak ja), to warto zaglądnąć - http://www.homebook.pl/  .

Strona poświęcona jest wszelkiego rodzaju inspiracjom dekoratorsko/budowniczym , które podzielone są na grupy tematyczne. I tak, mamy do wyboru na przykład: metamorfozy, sypialnie, kuchnie, dekoracje, a nawet wnętrza publiczne. Witryna prezentuje nam projekty, które pochodzą od osób prywatnych lub biur projektowych. Żałuję, że na nią nie trafiłam wcześniej!


Pomocny jak zwykle okazuj się również znany i lubiany Pinterest. Jego już chyba większość z Was zna, ale jeśli nie, to również zdecydowanie polecam - znajdziecie tam nie tylko inspiracje do domu, ale też fryzury, manicure, makijaż i wszelakie różności.


sobota, 21 marca 2015

Kochamy Super-Pharm za Dni Lifestyle ;)

Jak już zapewne spora część Was wie, w dniach 17-18.03, można było upolować kilka zacnych kosmetycznych marek z 50% zniżką w drogeriach Super-Pharm, posiadając kartę LifeStyle. Uwielbiam tego rodzaju ichniejsze promocje. Tym razem przecenione były marki m.in. Rimmel ( wszystko do makijażu), Maybeline, Dermedic, Biosilk i La Roche - Posay. Poniżej przedstawiam rzeczy, któe udało mi się "upolować" cenowo w owych dniach. 


Ostatnio zakochałam się w marce Dermedic - dermokosmetyki, które cenowo nie odbiegają od normalnych, a jakościowo wg. mnie wypadają bardzo dobrze. Około miesiąca temu zakupiłam ( również w SP) płyn micelarny do cery suchej - jak dla mnie bomba! Opakowanie kupione wtedy ( 200ml) służy mi do tego stopnia, iż postanowiłam zakupić w Dniach Lifestyle pojemniczek 400ml ( za około 15zł, po 50% obniżce). Zakupiłam też krem pod oczy tej marki, mocno wygładzający - Regenist - jest świetny! Działa tak, jak tego oczekiwałam - sińce usunięte, a pierwsze zmarszczki wygładzone.

Rimmel skusił mnie na 2 szminki ( jedną nude nr 700, a drugą różową 006), każda po obniżce za około 10zł. Obydwie świetne, kolor utrzymuje się na ustach dość długo, jednak konsystencją i zapachem bardziej odpowiada mi 006. Kończący się tusz (również Rimmela) zastąpiłam nowym - ScandalEyes Extreme Black. Uwielbiam tusze ScandalEyes, więc ten zakup nie był żadną nowością. 

Poza pomocjami -50%, zaopatrzyłam się również w serum Long4Lashes, firmy Oceanic które chciałam kupić już od dawna, za jedyne 39zł - normalnie cena dochodzi do około 70zł. Jestem bardzo ciekawa efektów! Balsam Balmi kupiłam, żeby przetestować inne warianty smakowe - poprzednio miała miętowy i był przepyszny :) Malinowy, zakupiony teraz, też niczego sobie - pachnie jak guma balonowa! No i na koniec moja ulubiona pasta do zębów - Blanx - absolutny must have, zwłaszcza po takiej cenie jak 13,90!

Zakładajcie kartę Lifestyle kobietki - warto! 


czwartek, 12 lutego 2015

Super-Pharm -40% !!!!


W tym tygodniu na zakupy pędzimy do Super-Pharm! :)


Dla wszystkich posiadaczy karty LifeStyle ( którą bardzo łatwo można sobie wyrobić na miejscu w sklepie), drogerie przygotowały zniżkę -40% na balsamy do ciała, kremy do twarzy oraz..... soczewki i płyny Baush&Lomb !!!!

Nike Flex Experience RN 2 kontra Nike Flex Trainer 3


Witajcie ponownie!

Dzisiaj postanowiłam porównać 2 modele butów sportowych, których mam przyjemność używać na co dzień na siłowni. Wyglądem są łudząco bliźniacze, ale po ubraniu na stopy okazuje się, że jednak dużo je dzieli :)




Nike Flex Experience RN 2 ( po prawej)

Buciki super wygodne! Nie od pierwszego razu - potrzeba kilka treningów, żeby dopasowały się jak trzeba i żeby stopa się do nich przyzwyczaiła, ale potem są jak na wymiar szyte. Kupiłam je w Deichmanie za 219zł. Świetnie się w nich biega, skacze i robi wszystko, do czego potrzebna jest dobra amortyzacja w bucie. Gorzej wypadają na parkietach z prostego powodu - są śliskie! W zwykłym planku nogi potrafią się w nich tak ślizgać, że nie jesteś w stanie zachować odpowiedniej pozycji. To samo we wszelkiego rodzaju wykrokach, szerokich przysiadach i wszystkim, co wymaga "rozpierania" nóg na którą stronę. Buty te niestety też nie są zbyt wytrzymałe. 






Kupiłam je w kwietniu, a już po 4 miesiącach ( chodzę na fitness różnego rodzaju 5x w tygodniu, często na 2h pod rząd) zaczęły wychodzić pierwsze nitki, a następnie popruły się przy "językach". Najpóźniej pojutrze idą na gwarancję i m.in. dlatego też, zakupiłam inną parę, którą opiszę poniżej.

Nike Flex Trainer 3 ( po lewej)

Te buty są zdecydowanie mniej wygodne, niż uprzednio opisane. Kupiłam je w outlecie Nike ( w Factory w Modlniczce koło Krakowa) za 180zł. Znacznie mniej amortyzują uderzenia stopy o podłoże. Lepsze do ćwiczeń statycznych, niż do biegania i innych cardio. Trochę lepiej się trzymają podłoża przy nawierzchniach typu parkiet / panele. Zdecydowanie lepiej się w nich robi pompki, planki i różnego rodzaju podpory. Innymi słowy - do biegania nie polecam, do treningu siłowego jak najbardziej. Wyglądają na bardziej wytrzymałe - czy są - czas pokaże. 

W ogólnym rozrachunku, pomimo tego, że idą na gwarancję w celu naprawy, za lepsze uznaję Nike Flex Experience RN 2. 

piątek, 6 lutego 2015

Najlepsza bruschetta.


Bruschetta jest jedną z moich ulubionych lekkich przekąsek na wieczór. Kocham włoską kuchnię, więc i bruschettę pokochałam. Mój przepis jest połączeniem kilku innych z moimi małymi udoskonaleniami. Wyszło dzieło idealne ( przynajmnije jak na mój gust) :)

Przepis jest banalnie prosty. Przygotowanie też nie zajmuje dużo czasu. Będziemy potrzebować:


  • 2 małe lub 1 dużą bagietkę lub chlebek włoski ( ja preferują bagietkę bo jest bardziej puszysta)
  • 2 opakowania mozarelli 
  • 1 cebulę
  • 2 pomidory
  • świeżą bazylię (jeśli nie ma to suszoną)
  • świeże oregano ( jeśli nie, to suszone)
  • sól
  • pieprz
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa z oliwek
Gdy mamy już przygotowane wszystkie składniki, zabieramy się do pracy :) Rozgrzewamy piec do temperatury około 180 stopni ( termoobieg 160 stopni) i nie więcej, gdyż zamiast chrupiących bułeczek wyjdą nam grzanki. Na początku kroimy drobno pomidory, wyjmując gniazda nasienne i wsypujemy do miski.


Następnie kroimy bardzo drobno cebulę i przeciskamy przez praskę czosnek. Dodajemy do pomidorów.


Do miski z pomidorami i cebulą dodajemy sól i pieprz oraz suszone przyprawy ( o ile nie mamy świeżych, które dodajemy na końcu, żeby nie rozmokły).


Po wymieszaniu wszystkiego, kroimy bagietkę na 14 równych kromek, układamy na papierze do pieczenia, na blasze i wkładamy do piekarnika. Trzymamy je tam do czasu, aż się lekko zarumienią. 


W międzyczasie kroimy mozarellę w plastry. 


Po wyciągnięciu bagietki z piekarnika, układamy na niej pomidory oraz mozarellę. Zmniejszamy temperaturę pieczenia do 120 stopni ( termoobieg do 100) i czekamy, aż mozarella zacznie się lekko topić.




Po wyciągnięciu z piekarnika, przyozdabiamy na wierzchu świeżą bazylią i oregano i podajemy.


Smacznego! :)

czwartek, 27 listopada 2014

Mam i ja!

Przepiśnik FIT! Jeszcze go nie kupiłyście i zastanawiacie się gdzie to zrobić, skoro w Biedronce już nie ma? Znalazłam go w Krakowie w papierniczym przy Głównej Księgarni Naukowej pod Bagatelą. Koszt: 26zł